Coście uczynili?

Katolicy w naszym kraju zostają poddani wielkiej próbie. Muszą ocenić swoich pasterzy.

Tuż przed samą tegoroczną Wielkanocą opinię publiczną w Polsce poruszyła wiadomość, która napłynęła z Rzymu. Przemówił papież, a było to długo oczekiwane stanowisko w sprawie afery pedofilskiej w polskim Kościele katolickim:

Chodzi o niechlubne czyny podczas sprawowania swoich urzędów dwóch hierarchów: biskupa bydgoskiego Edwarda Janiaka i arcybiskupa gdańskiego Leszka Sławoja Głódzia. Mieli oni ukrywać w swoich diecezjach przypadki pedofilii księży, czyli przestępstw seksualnych w stosunku do dzieci, przenosić księży-pedofilów z parafii do parafii (a nawet z diecezji do diecezji). A przede wszystkim nie reagowali na skargi pokrzywdzonych. (Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych… Mnieście uczynili.– Jezus).

Rzym zastosował wobec nich „okrutną” karę – obaj dostali zakaz uczestnictwa w publicznych celebracjach religijnych oraz nakaz opuszczenia swoich dotychczasowych diecezji, a także zapłacenia „pewnej kwoty” na ofiary nadużyć pedofilskich w kościele.

(Cudzysłów, jak najbardziej na miejscu, bo odczucia społeczne, co do dokuczliwości kary papieskiej są rozczarowujące).

Obaj hierarchowie są już emerytami, zgromadzili podczas swojej działalności majątki, byli honorowani, oklaskiwani i hołubieni przez władze państwowe, a także wiernych. Nie będzie dla nich teraz wielkim problemem zmiana miejsca zamieszkania, tym bardziej, że nie przeniosą się raczej do ciasnych lokali.

Szczególnie arcybiskup Głódź, który oprócz emerytury biskupiej posiada wysokie uposażenie generalskie, już pomieszkuje w swojej rozległej posiadłości w rodzinnej Bobrówce na Podlasiu. Może tam spokojnie oczekiwać na sądy boskie.

Chyba, że jeszcze spotka się z sądem ziemskim. Bo oto do gdańskiej prokuratury wpłynęło zawiadomienie o „przypadkach niezawiadomienia o nadużyciach seksualnych przeciwko osobom poniżej 15 roku życia”. Dlaczego dopiero teraz? Wygląda na to, że polska prokuratura najpierw czeka na decyzje Watykanu. Mimo wszystko, to będzie test na niezależność prokuratury od rządzących, którzy nade wszystko cenią sobie sojusz z ołtarzem. Wizyty całego rządu w Toruniu u księdza dyrektora Tadeusza Rydzyka są tego najbardziej widocznym dowodem.

Katolicy w ten przedwielkanocny czas mieli też inne stresy. Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy, i w jakim zakresie, kościoły będą otwarte w święta. Rząd, który przed świętami zamknął cały kraj z powodu pandemii, zrobił wyjątek dla świątyń, nakładając tylko obostrzenia, co do liczby wiernych na mszach. Tego domagali się biskupi, a jeden z nich powiedział wprost, że „Polacy nie mogą dać sobie wmówić, że kościoły zagrażają ich zdrowiu”.

Jakby w odpowiedzi na te słowa w Wielki Czwartek, w katedrze warszawskiej zasłabł przy ołtarzu kardynał Kazimierz Nycz, został odwieziony do szpitala. Komunikat kurii archidiecezjalnej głosi, że spędzi tam kilka dni. Na razie nie podano do wiadomości czy był zarażony covidem.

Decyzja o wpuszczeniu w taki czas do obiektów sakralnych wiernych dla wielu ekspertów, lekarzy i wirusologów była niezrozumiała. Ostrzegano, że może to być poważne źródło zakażeń, tym bardziej, że w wielu parafiach nie można liczyć na przestrzeganie zasad dystansu. Biskupi byli nieugięci. Hierarcha kielecki Jan Piotrowski odciął się najostrzej: „Nie życzymy sobie ciągłych pouczeń instruktorów nowego ładu ideologicznego, kulturowego i obyczajowego”.

Ale znalazła się w Polsce parafia, która z własnej woli postanowiła zamknąć kościół i przenieść wielkanocne modlitwy do sieci. Wszystkie msze były transmitowane on-line i odbyły się bez udziału wiernych.
Na takie rozwiązanie zgodzili się wcześniej wszyscy parafianie, Rada Parafialna i Kolegium Kościelne, którego członkiem jest proboszcz. A wszystko to w trosce o zdrowie i życie wspólnoty.

Czas zdradzić co to za parafia… Otóż – jest to parafia Ewangelicko-Reformowana w Warszawie przy Alei Solidarności.

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 6 kwietnia 2021 r.

Więcej felietonów na www.ryszardmarut.wordpress.com