Kraina szczęśliwości

A jakby tak rzucić to wszystko, i wyjechać do Finlandii…?

Według opublikowanego w ub. piątek raportu Instytutu Gallupa, właśnie w tym kraju ludzie czują się najszczęśliwsi. Ranking, prowadzony od siedmiu lat objął w tym roku prawie 200 krajów świata, członków ONZ, a mapę szczęśliwości opracowali wybitni specjaliści, m.in. psychologowie i ekonomiści. Po raz czwarty pierwsze miejsce zajęła Finlandia.

Na kolejnych miejscach uplasowały się: Dania, Szwajcaria, Islandia, Holandia, Szwecja, Niemcy, Norwegia, Nowa Zelandia, Austria.

Co takiego ma Finlandia, a także inne kraje skandynawskie, a czego nie ma np. Polska, też w końcu leżąca nad Bałtykiem?

Autorzy World Happiness Report twierdzą, że do wyjaśnienia poziomu szczęśliwości, inaczej – dobrostanu psychicznego – trzeba włączyć takie zmienne jak: zamożność społeczeństwa (wyrażana najczęściej za pomocą produktu krajowego brutto na osobę); wsparcie społeczne, czyli poczucie, że ktoś ci pomoże w razie kłopotów; wolność, czyli możliwość decydowania o swoim życiu i szczodrość, czyli przeznaczanie pieniędzy na cele charytatywne.

To wszystko znajdziesz w Finlandii. I jeszcze więcej – władzę, która wzbudza zaufanie, która niczego ci nie wmawia (proszę spojrzeć na oblicze pani premier Finlandii: uśmiechniętej, szczerej, budzącej zaufanie i porównać z twarzą innego premiera).

A wszystko to jeszcze w otoczeniu oszałamiającej przyrody: lasów, jezior, wysp, plaż, czystego powietrza.

Pandemia, która gnębi Europę i świat od ponad roku i pogorszenie się stanu zdrowia psychicznego obywateli wielu krajów, nie odbiła się ani na samopoczuciu Finów, ani na pozycji kraju, jako najszczęśliwszego na świecie.

Naukowcy twierdzą, że pozycja Finlandii nie jest zaskakująca, gdyż ten kraj zawsze zajmował wysoką pozycję pod względem wzajemnego zaufania wśród obywateli. Zaufanie, w tym do władz, jest uznawane za jeden z głównych czynników, który pomaga chronić ludzi podczas pandemii.

Amerykański nauczyciel Timothy D. Walker, który w ślad za swoją żoną Finką przeniósł się do tego kraju zauważył, że Finowie, zarówno starsi jak i młodzi posiedli dar „przeskakiwanie między pracą a odpoczynkiem”. Pozwala im to uniknąć przepracowania i znaleźć sens w tym, co robią. Walker przyznał, że gdy przyjechał do krainy św. Mikołaja, saun i tysięcy jezior był na granicy wypalenia zawodowego. Wypalenie to minęło, gdy zaczął pracować jako nauczyciel. Zmienił swoją filozofię życia, zaczął żyć wolniej, a uważniej. Zauważył też, że ten kraj pomaga w utrzymaniu swojej pasji do zawodu i spontaniczności.

Polska na liście szczęśliwości zajmuje dopiero 45 miejsce (spadek o 4 miejsca w porównaniu z ub. rokiem). Jesteśmy za Uzbekistanem, Panamą, Chile, Estonią oraz Słowacją. Ale wyprzedziliśmy Kazachstan, Serbię, Rumunię oraz Węgry. Pewnie nie starczyło by tu miejsca o tym, dlaczego tak nisko się plasujemy. Dlaczego pod obecnymi rządami spolaryzowane i coraz bardziej skłócone społeczeństwo odsuwa się coraz bardziej od „krainy szczęśliwości”? Co mogłoby nam pomóc? Czy wystarczy kasa z Unii Europejskiej i „nowy ład gospodarczy” premiera Morawieckiego? Nie sądzę.

A gdzie jest w tym zestawieniu np. Ameryka? Kraj, do którego przez stulecia podążały rzesze z całego świata w poszukiwaniu lepszego życia i szczęścia (cokolwiek miałoby to znaczyć). Na 20 miejscu. Wielka Brytania rok temu była 13-ta, ale spadła aż o 5 oczek. Czyżby skutki brexitu? Stabilną, 12. pozycję z poprzedniego roku utrzymała Australia.

No i kraje, gdzie próżno szukać szczęścia: od lat niezmiennie ostatni Afganistan, a przed nim Zimbabwe, Rwanda i Botswana.

Rzucając jeszcze raz okiem na listę szczęśliwości można zauważyć, że oprócz krajów skandynawskich w czołówce są również państwa germańsko nordyckie. Znając choć trochę historię tych państw, można bez trudu znaleźć odpowiedź, dlaczego tak się dzieje.

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 23 marca 2021 r.

Więcej felietonów na www.ryszardmarut.wordpress.com