Wiosna z AstrąZeneką

Gdy twoi bliscy, i sąsiad, i kuzyn dość daleki
już są zaszczepieni pierwszą połową AstryZeneki

Ty, chociaż masz sześćdziesiąt plus na karku
czekasz i zwlekasz, korononiedowiarku

Doszły cię słuchy, że gdzieś tam, w świecie
Znajoma znajomej przeczytała w internecie

Po pierwszej dawce chłop miał gorączkę i dreszcze
kobiecie kręciło się w głowie, i gdzieś tam jeszcze…

No fakt, niezbyt to miłe, coś jak pryszcz na tyłku
Ale twój organizm poradzi sobie z tym bez wysiłku

Szukajcie więc seniorzy terminu, niech nikt nie czeka
Już czas. Nadchodzi wiosna, a z nią AstraZeneka.

Jak widzicie państwo, raz w roku, w okresie Wielkiejnocy, nawet felietoniście starającemu się opisywać prozą różne przejawy życia społeczno-politycznego zbiera się na rymowanie.
Powyższy wiersz powstał spontanicznie, absolutnie nie jest sponsorowany przez zagraniczną firmę farmaceutyczną, ani tym bardziej przez polskiego ministra zdrowia. Jest refleksją wynikającą z obserwacji i ostatnich rozmów z kilkoma antyszczepionkowcami. Te rozmowy są czasami śmieszno-straszne, niekiedy smutne, bo poziom absurdów nagromadzonych w nich jest ogromna.

Ale na razie zostawmy niedowiarków, może przyjdzie czas, że ktoś (coś) ich jeszcze przekona.

Ciekawsze i bardziej optymistyczne są spotkanie i rozmowy z zaszczepionymi, a takich wokół nas przybywa. Nie będzie chyba przesady w stwierdzeniu, że ukłuci (raz lub dwa razy) nabierają nowej energii do życia, optymizmu i odwagi.

Po chwilowym zamieszaniu ze szwedzko-brytyjską szczepionką AstraZeneka (szkodzi, nie-szkodzi) wszystko, jak sądzę, zostało wyjaśnione między innymi przez Europejską Agencję Leków. Kraje, które przez pewien czas wstrzymywały się z podawaniem specyfiku wróciły do masowego szczepienia. W Polsce również odsetek pacjentów z kategorii wiekowej 60 plus niestawiających się na wyznaczony termin jest niewielki.

Na koniec ubiegłego tygodnia mieliśmy w Polsce ok. 4 mln osób zaszczepionych jedną dawką i ok 2 mln drugą. To wciąż za mało, za mało… W stosunku do populacji.
Są oczywiście kraje gdzie wskaźnik zaszczepień jest o wiele wyższy, np. Izrael (prawie cała dorosła populacja) czy Wielka Brytania (ok.60 proc. populacji), tam już widoczny jest spadek zachorowań i umieralności.

I jest kraj, w którym wszyscy obywatele już przyjęli antidotum na wirusa. To Gibraltar.
Pierwsza jaskółka, fakt że niewielka- zaledwie 34 tys. mieszkańców, która zwiastuje nadejście wiosny wolnej od covidu. Od ubiegłej niedzieli obywatele Gibraltaru mogą już chodzić bez maseczek, bez obaw spotykać się na ulicach i w lokalach. Nie ma tu już nowych przypadków zachorowań. Jest wielki entuzjazm, ale na wszelki wypadek nadal wymagane jest zakrywanie ust i nosa w środkach transportu publicznego, sklepach i zamkniętych przestrzeniach publicznych.

Gdy dokładnie rok temu, przed świętami, wobec nadciągającej pandemii, groźnej bo dotychczas nieznanej w takiej skali, media próbowały szukać jakichś optymistycznych akcentów, jak mantra powtarzana była opinia – …i zostanie wynaleziona szczepionka. Mówiło się o 8-10 miesiącach. Rzeczywiście tak się stało, pierwszy preparat podano pacjentowi w Polsce 27 grudnia.

Teraz optymistyczna wiadomość jest taka – w przedświąteczny tydzień trafi do Polski ponad 1 mln szczepionek…

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 30 marca 2021 r.

Więcej felietonów na www.ryszardmarut.wordpress.com