Przeciwnik polityczny nie jest wrogiem

Rozmowa z Marcinem Burchackim, radnym miejskim w Mławie i prezesem Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Ciechanowie

*Niełatwo być radnym opozycyjnym w mławskim samorządzie. W tej kadencji praktycznie żaden pomysł lub konkretna propozycja złożona przez czwórkę radnych z PSL-u nie została zaakceptowana. Jak pan sądzi, dlaczego?

- Rzeczywiście nie jest łatwo. Według mnie, wpływ na atmosferę pracy w mławskim samorządzie ma postawa burmistrza Kowalewskiego, który uważa, że jego pomysły na rozwój naszego miasta są najlepsze. Koleżanki i koledzy radni, którzy startowali z komitetu wyborczego Sławomira Kowalewskiego bezgranicznie mu ufają i mam wrażenie, że bezrefleksyjnie akceptują wszystkie pomysły oraz głosują zgodnie z „wytycznymi”. Każdy odmienny głos spotyka się z atakami zarówno samego burmistrza, jak i jego radnych. A że krytyczne uwagi mają tylko radni z PSL-u, to nawet najlepsze pomysły nigdy nie zyskują akceptacji.

*Czy konkurowanie o fotel burmistrza w ostatnich wyborach ma wpływ na obecne relacje S. Kowalewskiego z panem?

- Oczywiście próba dyskredytacji mnie, podważanie moich kompetencji w trakcie dyskusji na sesjach Rady Miasta, kiedy nie było jeszcze pandemii, ma swoje źródło właśnie w tym, że ośmieliłem się kandydować na stanowisko burmistrza. Ponadto w trakcie kampanii wytykałem błędy, a było ich sporo, jakie popełniał burmistrz sprawując swoją funkcję, stąd próba „ukarania” mnie za to. A przecież w polityce można się „pięknie różnić”, a „przeciwnik polityczny to nie wróg”, przynajmniej ja osobiście tak uważam. Mieszkańcy miasta z mocy ustawy tworzą wspólnotę samorządową i każdy głos powinien być z uwagą wysłuchany przez rządzących

Cały wywiad w papierowym wydaniu TGM z 16 marca.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież