Ewelina Dymowska - hejnalistka z wieży Zamku Królewskiego

Pochodząca z Płońska Ewelina Dymowska gra na trąbce i pracuje w Straży Miejskiej m. st. Warszawy. Jest jedną z czterech osób, które regularnie grają Hejnał Warszawski z wieży zegarowej Zamku Królewskiego.

Osobą, która odkryła w niej talent była Marzena Kunicka, obecna dyrektorka Miejskie Centrum Kultury w Płońsku, która uczyła ją w szkole muzyki. Po roku nauki w orkiestrze pod okiem Kazimierza Giżyńskiego, Ewelina poszła do Państwowej Szkoły Muzycznej I stopnia w Płońsku.

- Prawie 20 lat temu trafiłam do Młodzieżowej Orkiestry Dętej Con Grazia w Płońsku. Dostałam trąbkę trochę przez przypadek. Akurat był wolny instrument. Po roku poszłam do szkoły muzycznej. Coraz bardziej mi się ta gra podobała. Co roku z orkiestrą wyjeżdżałam na występy do włoskich miast, zaprzyjaźnionych z Płońskiem. Byłam we Włoszech w sumie kilkanaście razy. Wyjazdy te zachęciły mnie do nauki języka włoskiego – wspomina pani Ewelina.

Przyznaje, że jej początki z graniem na trąbce były zabawne, bo  nawet nie wiedziała, jak się gra na tym instrumencie. Początkowo próbowała robić to tak, jak na flecie.

Szczęście do dobrych nauczycieli

W szkole muzycznej płońszczanka wybrała trąbkę jako instrument główny, a dodatkowo uczyła się gry na fortepianie. Kolejnym nauczycielem, który zaszczepił w niej miłość do grania na trąbce był Michał Głowacki.

Pani Ewelina twierdzi, że miała szczęście do dobrych nauczycieli muzyki. W płońskiej orkiestrze niekwestionowanym autorytetem cieszy się kapelmistrz Leszek Kalkowski, który wychował już kilka pokoleń muzyków. Potem była Szkoła Muzyczna II stopnia w Warszawie, gdzie także miała szczęście do świetnych nauczycieli, i pierwsza zawodowa praca.

- Zawodową karierę rozpoczynałam od pracy w korporacjach. Przez 7 lat byłam w trzech firmach. W każdej bardzo przydatny był mi język włoski, którego uczyłam się na naszych orkiestrowych wyjazdach i regularnie ucząc się słówek. Pewnego dnia pracy w korporacji uznałam, że nie jest to praca moich marzeń. Znów zaczęłam marzyć o graniu. Mój przyjaciel Marcin Pasek – chorąży Orkiestry Reprezentacyjnej Wojska Polskiego, zaczął mnie przygotowywać do egzaminów w orkiestrze wojskowej. Zwolniłam się z korporacji i zatrudniłam w małej pizzerii, żeby mieć czas na ćwiczenia. Szefa miałam na tyle fajnego, że pozwalał mi ćwiczyć nawet w tym lokalu. Przeszłam pozytywnie komisję wojskową. Przygotowywałam się do egzaminów, gdy pewnego dnia zadzwonił do mnie kapelmistrz Mirosław Chilmanowicz. Wspomniał, że zwolnił się etat stołecznego hejnalisty w Straży Miejskiej. Postanowiłam spróbować. Przeszłam pozytywnie rekrutację i zostałam przyjęta. Robię to samo, co w orkiestrze wojskowej, tyle że mam nieco inny mundur. Granie na trąbce sprawia mi ogromną przyjemność. Chciałabym robić to do końca świata i jeden dzień dłużej – żartuje uzdolniona płońszczanka.

Zaszczyt i wyróżnienie

Gdy ktokolwiek pytania panią Ewelinę, skąd pochodzi, to zawsze ma dylemat. Zapewnia, że czuje ogromny sentyment do swojego rodzinnego miasta i zwykle pierwsze, co przychodzi jej na myśl: „Jestem z Płońska”.

Odpowiedź w rzeczywistości jest bardziej skomplikowana. Od ponad 14 lat mieszka w Warszawie, z którą ma kontakt od czasów, gdy wybrała się tu do liceum i do Szkoły Muzycznej II stopnia. Trenuje zaś ostatnio głównie w orkiestrze OSP w Nadarzynie.

Praca hejnalistki to nie lada zaszczyt i wyróżnienie. Nie zajmuje się tym sama, lecz razem z trzema innymi kolegami ze Straży Miejskiej. Odegranie hejnału trwa kilka minut, dlatego pani Ewelina ma też szereg innych obowiązków, głównie związanych z prewencją i promocją. Przygotowuje młodzież do egzaminu na kartę rowerową, a także chętnie opowiada jej, dlatego hejnał wygrywany jest dokładnie o godz. 11.15. Turyści nie zawsze o tym wiedzą. Mylące jest dla nich to, że słynny Hejnał Mariacki z Krakowa, nadawany do niedawna na cały kraj za pośrednictwem programu 1 Polskiego Radia, odgrywany jest dokładnie w południe.

Warszawa ma swój hejnał od 1995 roku. Do 2008 odtwarzany był na wieży Zamku Królewskiego z taśmy,  tylko podczas ważnych uroczystości był wykonywany na żywo. Od 1 stycznia 2018 r. codziennie grają go hejnaliści Straży Miejskiej m.st. Warszawy. Hejnał, oparty na motywach „Warszawianki” i „Marszu Mokotowa”, skomponował prof. Zbigniew Bagiński z Akademii Muzycznej z inicjatywy powstańców Warszawy, kombatantów AK i żołnierzy Zgrupowania Chrobry II, tj. Henryka Łagockiego, Wiesława Neweckiego, Kazimierza Przedpełskiego i Adama Zalewskiego. Został oficjalnie uznany za jeden z symboli Warszawy i odgrywany jest codziennie na trzy strony świata – wieża zegarowa ma okna z trzech stron.

Ma swoje 5 minut

Hejnał rozbrzmiewa nad Starówką kwadrans po jedenastej, bo 17 września 1939 roku, po kolejnych niemieckich bombardowaniach, o tej godzinie zatrzymały się wskazówki zegara na warszawskim zamku.

Niezależnie od tego, czy trębaczka gra w obecności głów państwa i stolicy, czy też dla przypadkowych turystów, za każdym razem czuje mobilizującą tremę. Stres opanowała na tyle, że kolana już się jej nie uginają, a ręce nie trzęsą. Wie, że to jej 5 minut, które chce jak najlepiej wykorzystać. Hejnał odgrywa co najwyżej około 10 razy w miesiącu.

- Od 3 lat gram też na uroczystościach upamiętniających Powstanie Warszawskie i podczas wszelkiego rodzaju uroczystości miejskich. Prestiżowych wydarzeń, z udziałem prezydenta kraju i prezydenta Warszawy, jest bardzo dużo. Najbardziej zapadło mi jednak w pamięci Święto Flagi z 2 maja 2018 roku. Może dlatego, że trzy miesiące wcześniej przyjęto mnie do pracy, a to było moja pierwsza, oficjalna uroczystość z udziałem najwyższych państwowych i samorządowych władz – wspomina nasza rozmówczyni.

Ewelina Dymowska w Straży Miejskiej jestem też członkiem kompanii reprezentacyjnej. Z tej racji uczestniczy w wielu oficjalnych asystach z udziałem władz Warszawy. To wymaga ciągłych ćwiczeń, bo musztra paradna nie wybacza nawet najdrobniejszych błędów. Z orkiestrą OSP Nadarzyn pani Ewelina podróżuje po całym świecie. W Tajlandii w 2017 roku zdobyła mistrzostwo świata w musztrze paradnej. W konkursie brały udział orkiestry z całego świata. Tym większą radość przyniosła wiadomość o zwycięstwie. OSP w Nadarzynie posiada także zdobyty do tej pory 6-krotnie tytuł mistrzów Polski.

Żadnej pracy się nie boi

Płońszczanka żartuje, że jest trochę jak pewna znana bohaterka z filmu Czterdziestolatek, która żadnej pracy się nie boi. W jednej z korporacji pani Ewelina obsługiwała pasażerów włoskiej linii lotniczej. Była tłumaczką języka włoskiego. Bardzo też lubi śpiewać i szyć na maszynie. Szyje m.in. maseczki i haftuje na nich instrumenty, tak żeby koledzy muzycy mieli je dopasowane do tego, na czym grają. Interesuję się też budowlanką, a konkretnie wykańczaniem mieszkań, co wzięło się z potrzeby chwili. Kupiła mieszkanie, ale nie chciała czekać aż pojawi się fachowiec i położy jej glazurę. Zadzwoniła do kolegi z prośbą o instrukcje, obejrzała kilka filmików na You Tube i płytki w łazience położyła sama.

- Moi wspaniali rodzice zawsze nas uczyli, że praca uszlachetnia. Dla mnie to była też ogromna satysfakcja. Tata i bracia chcieli mi pomóc, ale - jak to ja - chciałam udowodnić, że skoro nauczyłam się grać na tak trudnym instrumencie, to potrafię położyć płytki czy samodzielnie zamontować kran – wspomina płońszczanka, która regularnie odwiedza swoje rodzinne miasto, na które patrzy z podziwem, doceniając fakt, jak pięknie się zmienia pod rządami obecnego burmistrza Andrzeja Pietrasika.

W mieście nad Płonką trębaczka odwiedza przede wszystkim rodziców, którzy zawsze wspierali jej zawodowe i muzyczne aspiracje. Gdy tylko ma wolny weekend, z reguły wraca do rodzinnego domu.



Ewelina Dymowska podczas jednej z państwowych uroczystości...

… i z prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim
Fot. Krzysztof Stępkowski

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież