Talent od pokoleń

O swojej wspólnej pasji i relacji rodzic-dziecko, opowiedziały nam matka i córka: Beata i Estera Sobieraj. Malarki związane z Żurominem, gdzie pracują - mama i wracają - córka.

Co sprawiło że zajęłyście się malarstwem? Czy w twoim przypadku, Estero, było to spowodowane pasją mamy?
Beata Sobieraj – Ogólnie zainteresowania artystyczne odziedziczyłam po babci. Pamiętam jak w dzieciństwie uczyłam się robienia na drutach pod czujnym okiem cioci Stasi, siostry mojej babci. Ona miała prawdziwe druty, a ja pierwszych sił próbowałam na gwoździach, miałam może z 4 lata. W tym czasie przyozdabiałam rysunkami książki rodziców, podbierając kredki starszej siostrze. Jako 6 latka w przedszkolu już nieźle rysowałam – tak mówili.

Estera Sobieraj – Odkąd pamiętam zawsze rysowałam, malowałam, robiłam coś kreatywnego. Pamiętam porysowane ściany w moim pokoju, co – niczym archeologiczne malowidła – może świadczyć, że od zawsze miałam pociąg do urzeczywistniania tego co w mojej głowie, albo odwzorowywania rzeczywistości. Rzeczywistość może była mniej ciekawa, ale niezbędna do rozwoju zdolności. Wpływ na mnie miało również to, że w domu było pełno obrazów, zawsze rozstawiona sztaluga z podobraziem.

Uczycie się czegoś od siebie wzajemnie?
Beata Sobieraj –  Trudno powiedzieć, że to jest nauka. Raczej wychwycenie jakichś bardzo widocznych błędów kompozycyjnych.

Estera Sobieraj – Nieustannie, nie tylko na polu artystycznym.

Cały wywiad w aktualnym wydaniu "TC" z 8 czerwca 2021 r.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież