Burmistrz Przasnysza ślubów udziela również na wizji

Burmistrza Przasnysza Łukasza Chrostowskiego możemy oglądać na ekranie telewizorów. Udziela ślubu parom, które zdecydowały się wziąć udział w reality-show „Ślub od pierwszego wejrzenia”, emitowanym na antenie TVN7. To już druga edycja programu, w którym śluby udzielane są w przasnyskim Urzędzie Stanu Cywilnego lub w okołoprzasnyskich plenerach.

- Do Urzędu Miasta Przasnysz dwa lata temu zadzwoniła firma Earl Grey. Jej przedstawiciele zapytali nas, czy zechcielibyśmy podjąć współpracy. Po uzyskaniu gwarancji, że miasto Przasnysz zostanie pokazane i wypromowane w popularnym programie telewizyjnym, zdecydowaliśmy się, aby pary wzięły ślub w naszym Urzędzie Stanu Cywilnego – wspomina początki współpracy burmistrz. - O wyborze Przasnysza z pewnością zdecydowało położenie w środkowej części Polski, tak aby wszyscy uczestnicy mieli równą odległość do Urzędu Stanu Cywilnego.
Koncepcja programu „Ślub od pierwszego wejrzenia” oparta jest na pewnym eksperymencie. Polega na tym, że ślub biorą osoby, które nigdy wcześniej się nie znały. Pary dobierane są przez ekspertów (psychologów: Magdalenę Chorzewską i Piotra Mosaka oraz profesora Bogusława Pawłowskiego, antropologa) na podstawie kryteriów takich jak testy psychologiczne, wzrost czy doświadczenie życiowe. Przez kolejne odcinki relacjonowane są pierwsze chwile małżeństw - ceremonia zaślubin w przasnyskim USC i huczne wesele, podczas którego małżonkowie dopiero mają okazję się poznać. W ostatnim odcinku (tj. po miesiącu wspólnego życia) pary decydują czy zostają ze sobą, czy biorą rozwód.
Dobra współpraca producentów z burmistrzem Chrostowskim w poprzedniej edycji programu zaowocowała tym, że powierzono udzielanie ślubów włodarzowi również w najnowszym 5. już sezonie. - W związku ze świetnymi opiniami produkcji o naszej współpracy, zdecydowano się kontynuować ją w kolejnej edycji. Ja niezmiennie trzymam kciuki za wszystkie trzy pary – komentuje nasz rozmówca i zaznacza, że ze względu na kontrakt i zobowiązania nie może zdradzać szczegółów związanych z nagrywaniem programu. - Mogę za to zapewnić, że ludzie biorący ślub faktycznie widzą się na ślubnym kobiercu po raz pierwszy.
Jak zachowują się pary, które przed ślubem nie miały nawet pojęcia, jak ich małżonek/małżonka będą wyglądać? - Ludzie reagują różnie, ale w zdecydowanej większości stres rozładowują przez śmiech i żarty przed ceremonią. Mam na myśli mężczyzn, bo to z nimi w bliskim kontakcie wzrokowym spędzam jeszcze kilka chwil, zanim pojawi się ich przyszła małżonka. Mogę nawet powiedzieć, że jestem ich ostatnim widokiem za tzw. kawalerki. To też trochę taka rola psychologa, staram się rozładować ich emocje. Przy tradycyjnych ślubach jest podobnie. Każdy kilka minut przed zawarciem małżeństwa się stresuje, zaś rolą kierowników Urzędu Stanu Cywilnego, którzy oddają śluby jest nad tym wszystkim umiejętnie zapanować – stwierdza Łukasz Chrostowski i przyznaje, że sam dziś udzielając ślubów czuje się o wiele pewniej niż na początku. – Co ciekawe, moje pierwsze trzy śluby, które oddałem w życiu, to były właśnie te dla produkcji TVN. Dziś mam ich już na swoim koncie kilkadziesiąt i ich udzielanie za każdym razem sprawia mi ogromną przyjemność. Myślę, że moje doświadczenie w tej materii jest dobrze widoczne, jeśli porównamy obie edycje.
Show zrealizowany został na bazie duńskiego formatu „Gift Ved Forste Blik”. Obecnie widzowie oglądają już 5. sezon programu. Według analizy Wirtualnych Mediów program cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Obecnie jego widownia liczy sobie średnio ok. 763 tys. widzów. Reality-show ma zdecydowanie wyższe wyniki od średnich długookresowych udziałów tejże stacji.
- To jest bardzo popularny program. Zgadzając się na udział w nim, nie byłem świadomy jego frekwencji i fenomenu. Widzę także spore zainteresowanie programem w mediach społecznościowych – komentuje nasz rozmówca.
Program ma stałą widownie. Jedni patrzą na niego z ciekawością, obserwując eksperyment, inni zaciekle kibicują parom, które wzbudziły ich sympatie i z niecierpliwością wyczekują na kolejne odcinki. Program ze względu na przyjętą formułę wzbudza też sporo emocji i kontrowersji. Cztery zakończone sezony programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" połączyły związkiem małżeńskim 12 par. Część uczestników, od razu po programie zdecydowała się na rozwód, ale w życiu niektórych program zaprowadził rewolucję. - Gdyby wszystkie śluby zakończymy się rozwodami, na pewno czułbym ogromne rozczarowanie. Jednak moje przypuszczenia okazały się słuszne. Pary dbają o swoje małżeństwa i doświadczenie pokazuje, że część ludzi rzeczywiście szukała miłości i rozsądnie podeszła do udziału w programie. Radość par, które zawarły szczęśliwe małżeństwa w pełni rekompensuje moje obawy przed realizacją ślubów w Przasnyszu. Część z nich doczekała się już nawet potomstwa – mówi burmistrz.
Czy program wpłynął w jakiś sposób na mieszkańców Przasnysza? – Na pewno odnotowaliśmy wzrost zainteresowania ślubami plenerowymi. Do niedawna oddawaliśmy je bardzo sporadycznie. Obecnie coraz częściej mieszkańcy pytają o możliwość wzięcia ślubu właśnie w swoim wymarzonym miejscu. Najczęściej mowa jest o ślubie w salach weselnych. Mogę powiedzieć, że w Przasnyszu zapanowała moda na śluby jak z hollywoodzkich filmów – odpowiada  Łukasz Chrostowski.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież