Wielka Sztuka w małym muzeum

W Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie do końca lutego br. można oglądać wystawę „Między życiem a śmiercią”, czyli dwa obrazy wybitnych malarzy z XVII w.

W zamyśle organizatorów ma to być początek cyklu pn. „Mistrzowie sztuki europejskiej”, czyli prezentacja twórczości najwybitniejszych malarzy i rzeźbiarzy europejskich.

Jakże często przednie zamysły rodzą się w przypadkowej rozmowie przy filiżance aromatycznej mokki – jeśli, rzecz oczywista, rozmówców nie krępują konwenanse tudzież służbowe rygory, a dyskurs jest swobodny, erudycyjny, zanurzony w przeszłości. Tak też było gdy spotkali się dyrektor Muzeum Szlachty Mazowieckiej w Ciechanowie Robert Kołakowski z profesorem Juliuszem Chrościckim, historykiem sztuki. Ten pierwszy ma w perspektywie najbliższych lat okrągły jubileusz muzeum którym od niedawna zarządza, ten drugi koncept jak owe półwiecze przedwstępnie uświetnić. Uświetnić tak, by wrażeniom wzrokowym towarzyszyła pogłębiona refleksja.

Narrację wymyślonej wystawy budują dwa obrazy – jest więc kameralna i bardzo intymna. Uwagi widza nie rozproszy zatem wielość motywów, scen figuralnych, użytych technik warsztatowych, etc. Klimat tworzy  subtelna aranżacja przestrzeni stopniująca napięcie scenografią – dyspozycją gabinetów, barwą ścian i rozwieszonych tkanin w cynobrach i karminach, dyskretnym oświetleniem. W przedniej salce trzy szklane gabloty z bibelotami: brązami i porcelaną,  w tle zaś tkanina i grafiki zestrojone tematycznie w całość. Uzupełnieniem są plansze informacyjne. Wyczerpujący katalog ułatwia jej zrozumienie.

Obrazy rozwieszono w dwóch gabinetach, wchodzimy do nich w półmrok. Punktowe źródła światła prowadzą wzrok widza ku płótnom – możemy przystanąć blisko lub przysiąść na ławie w niewielkim oddaleniu.

Obraz I. Chłopcy z melonem i winogronami, ok. 1650.

Oto dwóch urwisów przysiadło pod murem chroniąc się na chwilę przed palącym słońcem. Wyraźnie z siebie zadowoleni pałaszują owoce – ten z lewej w podartych łachmanach chwyta wargami kiść ciemnych winogron, ten z prawej właśnie rozkroił żółtego melona i zdążył już nadgryźć jego część. U brudnych stóp sympatycznych łapserdaków  walają się łupiny, stojący z boku stary kosz wypełniony jest winogronami, tym razem jasnymi pokrytymi delikatnym pyłkiem. Uważniej się przyglądając dostrzeżemy pasikonika który wychynął spod liści i natrętne muszyska także pragnące na tej uczcie skorzystać. Uzupełnienie opisu niech będzie fragment noweli Cervantesa z tomu „Nowele przykładne”: Byli obaj pełni animusz, obaj niesforni, wynędzniali i oberwani: płaszczy nie mieli wcale, nosili płócienne szarawary, a skóra ich własnych nóg służyła im za pończochy. (…) Obaj chłopcy byli spaleni słońce, obydwaj mieli brudne paznokcie i niezbyt czyste ręce.

Obraz II. Porwanie Prozerpiny, ok. 1600 r.

do-internetu-2-www

Nastrój tego obrazu to przede wszystkim skąpana w piekielnej, ogniowej poświacie architektura – arkadowe kazamaty plutonowego świata umarłych, Hadesu. To one stanowią oprawę i tło skomplikowanej ikonograficznie scenerii wyczarowanej przed widzem opowieścią Owidiusza o porwaniu Prozerpiny zgodnie z tradycją personifikacji zimy i śmierci. W centrum obrazu widzimy grupę trzech niewiast. To Demeter, siostra Zeusa i matka Prozerpiny, odwrócona plecami Prozerpina owinięta ślubnym welonem i Hera, żona Zeusa. Dwie pierwsze boginie zwrócone są ku sobie, trzecia spogląda w prawo na szarpiącego łańcuch piekielnego psa Cerbera, strażnika wejścia do Hadesu. Pod sklepieniem unoszą się w walce Feniks i wąż symbolizujące odwieczny cykl nadchodzącej śmierci i następującego po niej odradzania. Zgodnie z zawartą ugodą zniewolona podstępem Prozerpina powraca bowiem z podziemnego królestwa do świata żywych po trzech miesiącach. Mimo strof które  dostrzegł Dante: Ty, który wchodzisz, żegnaj się z nadzieją…Na odrzwiach bramy ten się napis czyta…

Cały artykuł w 2 numerze "Tygodnika" z 2022 r.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl