Nasielsk. Żbik walczy o IV ligę

W pierwszym meczu barażowym rozegranym w Nasielsku miejscowy Żbik zremisował z KS Promna 2:2. Przed rewanżem w lepszej sytuacji wydają się być piłkarze z okręgu radomskiego, za którymi przemawiać będzie atut własnego boiska.

Nasielszczanie drugi rok z rzędu biją się poprzez baraże o wejście do IV ligi. Przed rokiem nie udała im się ta sztuka – awans o szczebel wyżej zaliczyli wówczas zawodnicy Mławianki Mława.

W zakończonym nie tak dawno sezonie okręgówki, tuż na finiszu rozgrywek, Żbik musiał uznać wyższość Narwi Ostrołęka. W klubie zrobiło się nerwowo, co skutkowało zwolnieniem trenera Krzysztofa Szymańskiego.

W środę w Nasielsku miało przyjść przełamanie, a przede wszystkim zbudowanie solidnej zaliczki przed rewanżem w Promnej. Ale po 25. minutach nieoczekiwanie na prowadzenie wyszli goście. Gospodarze wydawali się być przytłoczeni sporym ładunkiem gatunkowym spotkania. Nie potrafili skutecznie zagrozić bramce gości, co więcej nie oddali nawet celnego strzału.

Po zmianie stron ataki nasielszczan nabrały w końcu odpowiedniego tempa. Wreszcie w 70. minucie w pole karne Promnej wpadł Mateusz Bramowicz. Obrońcy gości powalili napastnik gospodarzy na murawę, sędzia podyktował rzut karny, a sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość.

Pięć minut później sytuacja powtórzyła się niemal co do joty. Wyjątkiem był tylko wykonawca jedenastki, ponieważ popularny „Brama” odczuwał jeszcze skutki faulu i nie zdecydował się na strzał. Tym razem pewnym egzekutorem jedenastki był Marcin Świderski.

Nasielszczanom pozostało 10 minut na obronę wyniku. W tym czasie przyjezdni wszelkimi możliwymi środkami próbowali doprowadzić do remisu. Udało im się to ostatecznie w 89. minucie, gdy po dośrodkowaniu z prawej strony, w sporym zamieszaniu, piłkę do siatki wepchnął zawodnik z Promnej. Gospodarze wypuścili prowadzenie z rąk w ostatnich sekundach. Za kilka dni czeka ich rewanż na boisku rywali.