Chodzi ksiądz po kolędzie...

Początek roku to w Polsce tradycyjnie czas wizyt duszpasterskich w domach wiernych kościoła katolickiego, czyli popularna „kolęda”. Wszyscy to znamy - biały obrus, krzyż, świece, woda święcona i… koperta.

Dla jednych jest to czas modlitwy, możliwości poświęcenia swego dobytku i błogosławieństwa ze strony kapłana dla rodziny i domowników, a także szansa bliższego poznania swego duchowego pasterza. Z tej przyczyny dla osoby wierzącej czas ten ma ogromne znaczenie. Dla innych jednak, tych o mniejszej sile wiary, wizyta księdza równoznaczna jest zaś z uszczupleniem portfela, gdyż dać po prostu wypada, choćby nawet mury kościoła widywało się raz na kilka lat, albo i wcale. Tak naprawdę jednak nie czują oni ani duchowej potrzeby takiej wizyty, ani oddawania swoich ciężko zarobionych pieniędzy na coś, z czego nie korzystają. „Chodzenie po kolędzie” staje się tematem coraz bardziej kontrowersyjnym, gdyż wraz z ubytkiem deklarowanych osób wierzących, coraz częściej staje się podłożem sporu ideowego. 

W dzisiejszym TC sonda wśród osób przyjmujących (bądź nie) księdza oraz wiele ciekawostek na temat kolędy

e-wydanie

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl