Fotel lidera odjechał

We wczorajszym zaległym meczu IV ligi Mławianka Mława nieoczekiwanie uległa na wyjeździe Świtowi Staroźreby 0:1. Gdyby zespół Macieja Śliwowskiego zdołał wygrać w Staroźrebach, zrównałby się punktami z pierwszym w tabeli Huraganem Wołomin.

Gola na wagę trzech punktów zdobył w 88. minucie z rzutu karnego Michał Sadowski. Zanim jednak do tego doszło, zespół Mławianki miał co najmniej kilka wybornych okazji, aby spokojnie dopisać sobie trzy punkty. Festiwal nieudolności zawodników Mławianki zaczął się tuż po pierwszym gwizdku. Już na starcie doskonałą okazję zmarnował Szymon Masiak, który po zagraniu Sergio, znalazł się w sytuacji na sam z bramkarzem Świtu. Chwilę później przed podobną szansą stanął Mateusz Stryjewski, ale bramkarz miejscowych ponownie ubiegł pomocnika z Mławy. Pięć minut później Masiak powinien dać prowadzenie swojej drużynie, ale z kilku metrów trafił w poprzeczkę.

Nacisk mławian na defensywę Świtu nie osłabł także w drugiej połowie. Sygnał do natarcia dał Michał Stryjewski. Jego uderzenie zza 16 m minimalnie minęło bramkę gospodarzy. W ciągu niemal 70. minut miejscowi zawodnicy może pięć razy zapędzili się w okolice pola karnego Mławianki. Ale to właśnie oni w ostatnim kwadransie rozstrzygnęli zadali decydujący cios, po którym wicelider mógł pozbierać tylko zęby.

W 77. minucie po jednej z nielicznych kontr Świtu, w własnym polu karnym faulował Gabriel Inserte. Sędzia pokazał na wapno, ale Rafał Trakul z 11 metrów trafił tylko w poprzeczkę. To, co nie udało się Trakulowi, wyszło Michałowi Sadowskiemu. W 88. minucie nieostrożne zachowanie Dąbkowskiego w polu karnym kosztowało Mławiankę kolejną "jedenastkę". Bramkarz Mławianki Piotr Piotrowski tym razem nie wyczuł intencji wyżej wspomnianego Sadowskiego.

Po 16. kolejkach Mławianka nadal traci trzy punkty do lidera Huraganu Wołomin. W najbliższą sobotę w Wołominie dojdzie do bezpośredniego starcia pomiędzy tymi drużynami.
W innym meczu tej samej kolejki rezerwy Wisły Płock pokonały na własnym boisku Kasztelana Sierpc 11:0.