Skąd mój ród?

- I po co ci to wszystko – powiedział kolega, patrząc na moje drzewo genealogiczne, lista nic niemówiących nazwisk i dat...
Czy rzeczywiście tak należy definiować wywód przodków? Jaki ma sens odkrywanie historii rodzinnych? Przecież nie chodzi o statystykę, ale o pamięć o moich pradziadach, o ludziach bez których by mnie nie było.

Ewangelia według św. Mateusza, rozpoczynająca Nowy Testament, na wstępie zapoznaje nas z rodowodem Jezusa Chrystusa. Krok po kroku odtwarza imiona przodków naszego Zbawiciela, sięgając do odległych czasów Abrahama. Jeszcze dalej poszedł św. Łukasz, który wymienił praszczurów Jezusa aż do protoplasty ludzkości, praojca – Adama.
Naród żydowski przetrwał tysiące lat bez własnego państwa. Zostali rozproszeni po całym świecie, nierzadko cierpiąc prześladowania i przesiedlenia. Mimo tego przetrwali jako naród. Przetrwali, ponieważ zachowali tradycję i dziedzictwo przodków. W grubych księgach spisywali swoją historię, wiedzieli, z którego z 12 pokoleń  Izraela się wywodzą.
My, Polacy, niestety, chorujemy na krótką pamięć. O ile jeszcze dawniej rody szlacheckie przekazywały podania o swoich przodkach, a opasłe herbarze opisywały skomplikowane koligacje, to czasy wojny bezpowrotnie zniszczyły cenne pamiątki. Z kolej chłopi, nie zawsze świadomi swoich nazwisk, nie znali nawet imion dziadków. I tak się dzieje wśród starszego pokolenia po dziś dzień.

Gdzie szukać?
Podstawowym źródłem historii naszych przodków są opowieści starszych członków rodu oraz księgi metrykalne, dziś tak łatwo dostępne w zasobach Internetu. Podstawowa znajomość języka rosyjskiego czy łacina, trochę praktyki, którą można nabyć, przeczytawszy pewną ilość aktów, pozwoli udać się w świat naszych pradziadów. Z tych schematycznych tekstów, jakimi są metryki, poznamy nie tylko imiona i daty, ale dowiemy się także wielu innych szczegółów…

Imiona
Gdy rodzice mają nadać imię swojemu dziecku, często odrzucają całą listę propozycji, tłumacząc, ze dane imię źle im się kojarzy, bo znali „takiego”, czy też „taką” i nie mieli z nimi dobrych wspomnień. Wiele imion wyszło już z użycia, stały się passe, kto i dlaczego o tym zdecydował? Nie wiem. Zawsze była moda na pewne imiona, takie jak Jan, Józef, Marianna, Anna itp. Nie znajdziemy wśród dawnych ludzi żadnej Poli, Igi, Leny – imiona te powstały na skutek zdrobnień Apolonii, Jadwigi, Heleny czy też Magdaleny.
Przy wyborze imion często kierowano się szacunkiem do przodków, bywało, że pierworodny otrzymywał imię dziadka, który z babcią był jego chrzestnym. Wpływ mógł mieć także patronujący dniu urodzin święty, mówiono wtedy, że nowo narodzony „przyniósł sobie imię”. Spotkałem się niejednokrotnie z sytuacją, że gdy umarło dziecko, to nadawano jego imię kolejnemu, które urodziło się po jego śmierci.
Dziś nadaje się jedno, czasem dwa imiona. Dawniej można ich było ich nadać więcej. W księdze urodzeń parafii Królewo (pow. płoński), czytamy: "Roku 1816 (...) przed Nami Proboszczem Parafii Królewskiej (...) stawił się Mikołaj Wiktorowicz (...) i okazał dziecię płci męskiego, które urodziło się (...) na dniu siódmym [stycznia - przyp. P.S.] (...) i że życzeniem jego jest nadać mu imiona Kacper, Melchior, Baltazar, Franciszek..."
W cytowanej metryce opisany jest chrzest dziecka, które przyszyło na świat dzień po wspomnieniu Trzech Króli. Otrzymało ono aż cztery imiona, być może trzy pierwsze były zasugerowane przez ówczesnego proboszcza, ks. Szymona Gronkiewicza. W parafii Królewo często napotykałem na imiona wprost sugerujące patrona, co może budzić duże zdziwienie, gdyż dzieci otrzymywały na chrzcie imiona takie, jak: Jan z Malty, Piotr z Alkantary, Katarzyna Aleksandryjska, Jan Nepomucen, Ignacy Loyola, Jan Chrzciciel, Stanisław Kostka, Franciszek Salezy, itd.
Czy żyjący w XIX wieku nasi przodkowie mieli aż tyle fantazji? Śmiem wątpić i wybór patronów przypisać należy raczej kapłanowi udzielającemu sakramentów.

Cały artykuł w numerze 18 "Tygodnika" z 2022 r.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl