Komendant z panzerfaustem

Nadchodzi wigilia… Z wielkim huuukiem...! A spowodował go naczelny policjant RP używając do tego celu nie byle jakiego sprzętu - granatnika RGW Matador 90. Panzerfaust, który posłużył do odpalenia pocisku został sprowadzony z kraju ogarniętego wojną, Ukrainy, co już jest zastanawiające, bo powinno być raczej na odwrót.

Ale był to podobno prezent kierownictwa tamtych służb mundurowych dla polskiego szefa policji, który pojechał tam z przyjacielską wizytą. A darowanemu koniowi…

Komendant przyjął podarunek z zadowoleniem, przewiózł go samochodem do Warszawy i zataszczył do swojego biura. Odpalił wczesnym rankiem, 14 grudnia. Podaję dokładnie, bo ta data może stać się w przyszłości jakimś symbolem.

Dlaczego to zrobił? To jest pytanie… Może się dowiemy, bo w tej sprawie trwa prokuratorskie śledztwo, uwaga! - o „nieumyślne spowodowaniu gwałtownego wyzwolenia energii, które zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach".

Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało, komendant został „tylko” ogłuszony i podrapany. Opatrzono go w szpitalu, słuch odzyskał po kilku godzinach – dowiadujemy się z komunikatów. Poza hukiem i dymem, który wystraszył pracowników komendy oraz okolicznych przechodniów z ul. Puławskiej, ucierpiały podłogi i sufity budynku komendy.

Co ciekawe, opinia publiczna o wszystkim dowiedziała się dopiero dwa dni później, bo zarówno kierownictwo policji, jak i jej zwierzchnicy (MSWiA, premier) też było ogłuszone i nie miało pojęcia w jaki sposób to wyjaśnić społeczeństwu. Po kilku dniach tłumaczył się sam komendant Szymczyk: „Kiedy przestawiałem zużyte granatniki, będące prezentami od Ukraińców, doszło do eksplozji…”. Hmm, przestawiał zużyte granatniki? To było ich więcej? Teraz wiemy czym zajmuje się człowiek dowodzący służbami, które mają dbać o bezpieczeństwo Polaków.

Ale prawdę mówiąc nie jestem specjalnie zdziwiony. Komendant dał się poznać przede wszystkim jako usłużny funkcjonariusz PiS. Władzy, której zawdzięcza nadzwyczaj szybki awans, z „krawężnika do generała” (CV komendanta dostępne w internecie).

A oto kilka przykładów, jak zachowują się podwładni „komendanta z granatnikiem”. W tej służbie nic się nie dzieje bez wiedzy, bez rozkazu przełożonych, w tym komendanta głównego.

Codziennie widzimy uzbrojonych po zęby, gotowych do „uwolnienia energii” (czyli gazowania i pałowania) policjantów ochraniających „szeregowego posła” Jarosława K., który objeżdża Polskę i wygłasza swoje pogadanki skierowane do pisowskiego elektoratu. Policja państwowa na usługach partii politycznej!

A co było 7 października br.? Żenujący widok, jak umundurowani ludzie nadinspektora Jarosława Szymczyka, podążający krok w krok za niejakim Robertem Bąkiewiczem ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i osłaniający (przed kim?) jego kuriozalny marsz z flagą po ulicach Warszawy. Kuriozalny, bo oprócz Bąkiewicza (ulubieńca obecnej władzy, która daje miliony złotych dla jego stowarzyszenia) przechadzało się z nim jeszcze kilku jego kolegów. Za to liczna była asysta radiowozów i policjantów.

Gdy w pewnym momencie do maszerujących podszedł dziennikarz i chciał zadać kilka pytań Bąkiewiczowi, który, mówiąc kolokwialnie, ma sporo za kołnierzem, ten zaczął głośno przywoływać funkcjonariuszy, aby „zabrali" reportera, bo „to jest dziennikarz". Podbiegł jeden z policjantów i nakazał reporterowi opuszczenie marszu, bo: „Pan Bąkiewicz sobie nie życzy, żeby pan brał udział w tym zgromadzeniu...".

Ciekawe co zrobiliby „ochroniarze” Bąkiewicza, gdyby reporter uparł się i nadal wykonywał swoje obowiązki dziennikarskie? Wyzwoliliby energię?

Dwa lata temu na ulicach Warszawy i innych miast wyszły tysiące kobiet protestując przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu uchwały antyaborcyjnej. Naprzeciw nich wysłano armię uzbrojonych po zęby policjantów. I nie po to żeby chronić uczestników, jak panów Kaczyńskiego czy Bąkiewicza, ale spacyfikować protest, rozpędzić uczestniczki. Protestujące doświadczyły brutalnych i wyrafinowanych akcji policyjnych. W tłumie protestujących pojawili się się prowokatorzy, funkcjonariusze w cywilu z pałkami teleskopowymi, użyto gazu łzawiącego…

Nad całą akcją czuwał komendant. Ten sam, który nielegalnie wszedł w posiadanie panzerfausta. I użył go przed wigilią, 14 grudnia 2022 roku…

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 20 grudnia 2022 r.

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl