Żegnajcie (letnie) pomidory

Kto z nas nie lubi tego smaku i zapachu, sosów, sałatek,  "zup i tomatów" niech pierwszy... rzuci pomidorem.

Zaglądając do  staropolskich przepisów kulinarnych zauważymy, że zupełnie nie ma tam potraw z dodatkiem pomidorów. No właśnie… Bo w Polsce pomidory zawitały na nasze stoły bardzo późno. „Peruwiańskie jabłka” pojawiły się w Europie ok. 470 lat temu przywiezione przez kolonizatorów z Ameryki Południowej. Najpierw przyjęły się w Hiszpanii, Włoszech, Portugalii, a potem rozpoczęły marsz po całej Europie. Do Polski sprowadziła je nieoceniona królowa Bona, ale bardziej były uważane jako roślina ozdobna, aniżeli jadalna. Przez długie lata, ba wieki, traktowano u nas pomidory podejrzliwie. Obawiano się, że mogą być trujące, tak jak zielony owoc ziemniaka lub wilcza jagoda (są podobne, bo pochodzą z tej samej rodziny psiankowatych).

W XVIII w. zaczęto je uprawiać coraz częściej, a następnie używać na przeciery i soki. Dopiero sto lat później ludzie odważyli się spróbować pomidora surowego, prosto z krzaka.

Na terenie Polski zaczęto je spożywać dopiero w czasie I wojny wraz z przybyciem... armii rosyjskiej. Okazuje się, że tam, m.in. we wschodniej Ukrainie uprawiano wówczas wiele odmian, wydajnych i smakowitych pomidorów. Rosja była jednym z pierwszych krajów, w którym odrzucono poglądy o ich szkodliwości. A to dzięki Michałowi Bołotowowi, autorowi artykułu, w którym udowodnił, iż pomidory nie są trujące, ale posiadają szereg właściwości leczniczych, np. pomagają w leczeniu szkorbutu. Rosyjscy żołnierze przywozili pomidory kiszone w słoikach.

Ale faktycznie masowo w naszym kraju zaczęto uprawiać ten owoc (bo pomidor z punktu widzenia botanika to owoc, nie warzywo) dopiero po II wojnie światowej.

Kto z nas nie lubi tego smaku i zapachu, sosów, sałatek, „zup i tomatów” niech pierwszy rzuci pomidorem. „Przez długie złe miesiące ich zapach będę czuł…” - śpiewał nostalgicznie o pomidorach Wiesław Michnikowski i ostrzegał przed nadchodzącymi wieczorami „sałatki niejedzonej”. Rzeczywiście, za czasów młodości mistrza Michnikowskiego tak było, pomidory nie były dostępne przez cały rok. To był owoc typowo sezonowy. Jesienną, a już na pewno porą zimową, nie można było go w Polsce nabyć. Importowaliśmy cytryny, bywało że i pomarańcze (szczególnie raz w roku -  w okresie Bożego Narodzenia), ale pomidory nie. Stąd ta skarga i żal w głosie wykonawcy. Kultowa piosenka Starszych Panów „Addio, pomidory" (sł. Jeremi Przybora, muz. Jerzy Wasowski) pochodzi z 1960 roku. Czasy mamy inne, z pomidorami nie musimy się rozstawać na zimę, ale…

Ale ten październikowy, a na pewno jeszcze późniejsze pomidor, pochodzący z przemysłowej uprawy, kupiony w supermarkecie to już nie te sam smak, co letni. Nie ten zapach, nie ten miąższ w „witaminy przebogaty”.

Jako konsument i pożeracz, a równocześnie hodowca-amator pomidorów, od wielu lat zawzięcie pikuję, przesadzam, obrywam, podwiązuję, zapylam i zrywam. Roboty od cholery, a rezultat nie zawsze pewny. Kapryśna pogoda, zabiegi nie w czas, nie mówiąc już o zarazie ziemniaczanej. Ale gdy już się zaczerwieni, zapachnie w ogrodzie (i pod folią) wynagradza wszystko.

W uprawianiu tego...hobby wspomagamy się w gronie kilkoro przyjaciół,  którzy na pomidorach zjedli zęby. To Hania, Janeczka, Wojtek oraz Jadzia (jej akurat latoś pomidory zupełnie nie wyszły). Od jednej dostanę nasiona, zupełnie nową odmianę, Wojtek udzieli fachowej porady kiedy, jak i czym prysnąć (bo nie ma się co oszukiwać, bez tego się nie obejdzie), czym zasilić. Ja podzielę się swoimi obserwacjami. I tak co roku – od marca do września.

Pożegnanie z letnimi pomidorami, bardziej niż spadające liście i odlatujące żurawie uzmysławiają mi nadejście jesieni. Ale jest pewien sposób żeby ją opóźnić. Pamiętacie, że w piosence  Michnikowski poskarżył się na zdradę dziewczyny, która... zabrała mu pomidory, „te ostatnie, co schowane przed nią miał”.

Chcąc uniknąć takiej sytuacji, ja zerwane przed nadejściem jesieni, niedojrzałe, takie lekko „zapłonięte” pomidory ukrywam w sianku, lub owijam je w gazety i ukrywam głęboko przed okiem mojej dziewczyny. Co jakiś czas dyskretnie zaglądam i wyciągam... pachnące, czerwone bulwy. Smakują, jak te prosto z krzaka - lipcowe sierpniowe...

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 11 października 2022 r.

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl