ul. ks. Ściegiennego 2, 06-400 Ciechanów 23 672 34 02 sekretariat@ciechpress.pl Pon.-Pt.: 8.00 - 16.00

Jak za Gierka

Ledwo się pojawił pobiegłem do kina "Łydynia" żeby skonfrontować "mojego Gierka" z ekranowym "Gierkiem" w reżyserii Michała Węgrzyna. Liczyłem, że obejrzę ciekawy obraz z czasów gdy byłem piękny i młody, Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej. O człowieku, polityku, I sekretarzu PZPR, który sprawił, że w wielu nas, wkraczających w dorosłe życie, budziła się nadzieja na lepszą, ciekawszą przyszłość.

Edward Gierek był nową jakością ówczesnej polskiej areny politycznej, po ględzącym i dołującym poprzedniku Gomułce i jego zgrzebnym socjalizmie. Mówił do rzeczy, inaczej się zachowywał, budził zaufanie.

Pędząc do kina miałem nadzieję, że za pomocą filmowych środków poczuję smak pierwszej wypitej coca-coli, zobaczę tamtą piękniejącą Warszawę (Trasa Łazienkowska, Dworzec Centralny) przywołam wspomnienia z pierwszej podróży za żelazną kurtynę, z paszportem "na wszystkie strony świata" w ręku.

Ale się zawiodłem. Ani reżyser, ani scenarzysta, ani też sami aktorzy nie dali mi szansy, abym przeniósł się do tamtych lat.

To co zobaczyłem, to jakiś ponure "studium władzy", historyjka, miejscami infantylna o walce Służby Bezpieczeństwa z władzą i narodem. Dwie i pół godziny zmagania dobrego ze złem, które to zło ostatecznie wygrywa.

Dobro. Edward Gierek - pierwszy sekretarz KC, rządzącej partii robotniczo-chłopskiej - Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pragnie jak najlepiej dla wszystkich: robotników, chłopów, ojczyzny, gospodarki... Obejmując w grudniu 1970 roku najwyższe wówczas stanowisko w kraju, z zacofanego ekonomicznie kraju zamierza uczynić nowoczesne, otwarte na świat państwo, prowadzące (na ile się da) niezależną od Związku Radzieckiego politykę. Na ekranie widzimy (w roli Gierka Michał Koterski) "Ślunzaka" przepadającego za roladą i modrą kapustą, poczciwego męża, pełnego pomysłów przywódcę narodu, prawdomównego, ale niestety prostodusznego i łatwowiernego. Chce dla kraju jak najlepiej i rozmawia ze wszystkimi: z robotnikami, naukowcami, prymasem Wyszyńskim, Breżniewem, prezydentem USA... Za jego sprawą powstaje Huta Katowice, Port Północny, "gierkówka"…

No to teraz o złym. Generał w ciemnych okularach, sztywny, oficjalny, odpychający. I niepijący (w filmie akurat się przełamał i parę razy pociągnął wprost z butelki). Wojciech Jaruzelski? (w filmie nie pada jego nazwisko) jest uosobieniem wszystkiego co najgorsze w życiu, pracy, w polityce: nielojalny, podejrzliwy, knujący przeciwko Gierkowi, całkowicie podporządkowany Moskwie, współpracujący z KGB i SB. W finale spełnia swoje marzenie - wyprowadza czołgi na ulice i każe uwięzić głównego bohatera.

"Gierek" to film o spiskowej teorii dziejów. Widzimy, że towarzysza Edwarda do władzy wynosi klika niejakiego Maślaka, wyjątkowej kreatury (to chyba kompilacja kilku postaci z  z tamtej epoki). Kliki, która od początku jest przeciwko Gierkowi i jego pomysłom, sypie piasek w tryby (należy do niej też Generał). Podsłuchy, inwigilacja i szantaż, a także donosicielstwo i serwilizm - to narzędzia, które przez cały czas rządów Gierka stosuje grupa Maślaka. Kiedy chce wywołać niezadowolenie społeczne szantażem zmusza Gierka i Jaroszewicza do wprowadzenia podwyżki cen artykułów żywnościowych w czerwcu 1976 roku. A potem ochoczo przystępuje do spacyfikowania buntu robotników w Radomiu i Ursusie.

Jakby tego było mało, Edward Gierek jest też ofiarą spisku zachodnich bankierów, którzy  na siłę wciskają mu komercyjne kredyty. Są pewni, że pieniądze im się zwrócą, "bo państwa nie bankrutują".

O tamtej Polsce film mówi niewiele. Trudno się dopatrzeć prawdziwych przyczyn, dlaczego plany modernizacji kraju nakreślone przez Gierka i jego partię tak nagle się zawaliły. Bo gospodarka tkwiła w absurdalnej "socjalistycznej ekonomii"? Bo zamiast konkurencyjności było socjalistyczne współzawodnictwo pracy? A może z powodu marnotrawstwa i złego zarządzania?

Autorzy filmu poszli na łatwiznę - obwinili za wszystko Maślaka i Generała. I trochę Moskwę.

Nie ma też odpowiedzi na pytanie - dlaczego po ponad 40 latach od "dekady Gierka", mimo usilnego, instytucjonalnego obrzydzania "komuny" (IPN), w zbiorowej pamięci Polaków lata 70., a szczególnie pierwsza ich połowa są symbolem dobrych czasów. A sam Gierek pozytywnym bohaterem.

RYSZARD MARUT
Ciechanów, 25 stycznia 2022 r.

Komentarze obsługiwane przez CComment