Wycinanka dla Renaty

Z warszawskiego Ursynowa dotarła smutna wiadomość, w minioną sobotę zmarła Renata Lipińska-Kondratowicz, emerytowana dziennikarka radiowa i telewizyjna, reporterka, autorka filmów dokumentalnych. Kobieta pełna życia, twórcza, aktywna do ostatnich dni. Walczyła z nieuleczalną chorobą, przegrała.

Przez 6 lat (2014–2020 r.), była „moją sąsiadką”, co tydzień gościła ze swoimi „Wycinankami z życia” na tej samej stronie „Tygodnika Ciechanowskiego”. Zanim sam zasiadałem do skreślenia swojej porcji słów, zaglądałem do przygotowanego już przez nią tekstu. Imponowała mi wiedzą, atrakcyjną formą, zwięzłością językową, puentą. Ostatni Jej felieton ukazał się wiosną ub. roku, kiedy paraliżowała nas już epidemia koronawirusa, a Renatę dopadła jeszcze dodatkowo choroba.

„Wycinanki…” to były, (są nadal!) mądre, pełne zaangażowania teksty o naszej polskiej rzeczywistości, o tym co cieszy (rzadko) i o tym co martwi, wkurza, oburza (najczęściej).

Autorka nigdy nie była obojętna na głupotę, złą wolę, nieudolność, lenistwo tych, którzy nami rządzą, którzy pretendują do miana elit, autorytetów.  Stawała po stronie słabszych, skrzywdzonych. Pisała rzetelnie, ze swadą, punktowała celnie.

W tekstach Renaty było też sporo „wycinanek” z przeszłości, z czasów gdy pracowała w redakcji reportażu Telewizji Polskiej, jeździła po kraju i Europie z mikrofonem i kamerą i tworzyła prawdziwe dziennikarskie, reporterskie perełki. Myślę, że wzbogacają one archiwa TVP. Ostatnimi laty w tekstach  nie brakowało też wspomnień z własnego życia.

Renata była „rasową” dziennikarką zarówno telewizyjną, jak i prasową. Spotykaliśmy się często na sesjach reporterskich (w ramach Krajowego Klubu Reportażu) w różnych, ciekawych zakątkach kraju. Interesowało ją wszystko, chciała wiedzieć zawsze więcej, potrafiła przedstawić sedno sprawy, a także dostrzec tzw. „drugie dno”. Zresztą… Najlepiej scharakteryzowała tą swoją ciekawości świata sama:

wycinanka

„...Zwłaszcza nie cierpię niedziel i to od dzieciństwa. Niedziela wprawdzie zaczynała się dobrze, bo można było dłużej pospać, a na śniadanie było kakao, dalej jednak to już był koszmar. Zaczynało się mycie, ubieranie i pindrzenie przed wyjściem do kościoła na niedzielną mszę. A tu dodam, że moja matka wielką elegantką była. Pamiętam, jak perfumowała swoje chusteczki do nosa przed włożeniem ich do torebki…

Po kościele oczywiście był tradycyjny niedzielny obiad, bywały na nim i babcie. Po obiedzie – niedzielny spacer. Najczęściej do parku na przedmieściu. Ojciec z tych spacerów się wymigiwał i chodził własnymi ścieżkami, zaś moja mama kroczyła z nami dumna, zbierając po drodze okrzyki zachwytu: – Och, pani Ewo, jak pani ładnie wygląda i jakie piękne ma pani ma dzieci! A już ten synek, taki śliczny! Stałam sztywna ze złości, bo mnie te zachwyty denerwowały i czułam się jak piesek na smyczy prowadzony na wystawę.

Gdy tylko podrosłam, już się od tych spacerów uwolniłam, niemniej niedziela w prowincjonalnym mieście, jakim wtedy był Toruń, była nadal nudna, bo niewiele się działo.

Gdy wydoroślałam i po studiach zamieszkałam w Warszawie, niedziele z mężem, a potem dzieckiem, to były głównie wyjazdy i wypady poza miasto lub spotkania z przyjaciółmi. Niedzielne obiady często jedliśmy poza domem.

Do tradycji rodzinnych spotkań i niedzielnych obiadów powróciła moja córka. Spotykamy się zatem dość często, zwłaszcza latem u niej, bo dysponuje tarasem i ogrodem, a w pobliżu jest las, gdzie swobodnie mogą wybiegać się psy. Niedziela według tego schematu jest, co tu dużo mówić, syta, leniwa i... nudna.

Jest nudna nawet dla mnie, emerytki, pozbawionej teraz możliwości finansowych, aby bujać gdzieś po świecie. Całe swoje życie byłam ruchliwa, ciekawa wiedzy i świata. Niedziela i święta pozbawione możliwości doświadczania czegoś nowego, to dla mnie czas stracony. („Nie cierpię niedziel”, TC nr 3/2020).

Taka była Renata.  Ponadto miłą, uczynną, wrażliwą Koleżanką. Smutno, że odeszła…

RM

Ciechanów, 5 października 2021 r.

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl