Anomalie i alerty

„Nie wbiegaj rozgrzany do wody, nie wypływaj na materacu daleko od brzegu, nie wchodź do wody po posiłku, nie skacz do wody w nieznanych miejscach, załóż kapok na łódce, kajaku i rowerze wodnym…”

I jeszcze: „Nigdy nie wchodź do wody po wypiciu alkoholu, pływaj tylko w wyznaczonych miejscach, stosuj się do poleceń ratownika…”

Czyje to rady, a raczej ostrzeżenia? Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) instytucji, która od pewnego czasu informuje nas w różny sposób (np. SMS-ami) o różnego rodzaju niebezpieczeństwach, głównie anomaliach pogodowych, czyhających na Polaków. No i dobrze! (znaczy się – dobrze, że informuje, a niedobrze, że mamy anomalie).

Sądzę, że wiele alertów, czyli uprzedzających informacji o burzach, wyładowaniach atmosferycznych, trąbach powietrznych czy szkwałach pomogły niejednemu z nas uniknąć niebezpieczeństwa, albo strat materialnych. Chwała za to RCB.

Anomalie niejedno jednak mają imię. Np. tzw. długie weekendy. To tez rodzaj anomalii. Taki dotknął niejednego z nas w ub. tygodniu – wolne od środy po południu do niedzieli wieczór. W taki czas zachowujemy się często lekkomyślnie, nieroztropnie, nieracjonalnie... Najpierw dlatego, że chcemy w te dni koniecznie wypocząć (to jeszcze samo w sobie nie jest naganne), gdzieś koniecznie wyjechać (nad tym bym już się zastanowił) i na siłę zrobić coś oryginalnego (tu już powinien się nam włączyć w głowie sygnał RCB).

My i woda. Ledwo trochę przygrzeje już musimy pędzić gdzieś nad wodę. Kilometrami, autostradami, kolumnami (w korkach)... A gdy już dotrzemy nad jezioro, rzekę czy zwykły staw, to hulaj dusza piekła nie ma. Ten ostatni długi weekend pod tym względem upłynął tragicznie – w wodzie straciło życie co najmniej 10 osób, a od początku miesiąca utonęło już 28 osób.

Oto same przykre relacje, które napłynęły w ostatnich dniach z różnych stron naszego kraju.

Mazowsze i Wisła: trzech nastolatków bawiło się na plaży w Górze Kalwarii wraz z opiekunami. Wisła ma tu bardzo niski poziom, co uśpiło czujność dorosłych. Chłopcy postanowili schłodzić się w wodzie i przepłynąć Wisłę. Tylko jeden z nich wydostał się na brzeg… A w samej Warszawie policjanci patrolujący rzekę bez przerwy informują wypoczywających na miejskich plażach, że w Wiśle nie wolno się kapać.

Woj. warmińsko-mazurskie (jezioro Tałty): Przewróciła się łódź do wody, wypadło z niej siedem osób, w tym ośmioletnia dziewczynka. Sześć osób się uratowało (chociaż żadna z nich nie miała na sobie kamizelki ratunkowej), po wielu godzinach poszukiwań, nurkowie znaleźli za pomocą sonaru zatopioną łódź na głębokości 30 metrów. A w niej ciało dziewczynki.

Lubelskie: Z jeziora Łukcze wydobyto ciało 55-letniego wędkarza. Natomiast w rzece Wieprz, w okolicy miejscowości Ciechanki Krzesimowskie, znaleziono zwłoki 33-latka, który zaginął podczas łowienia ryb. W tym samym województwie (w pow. chełmskim) z akwenu w Pokrówce strażacy wydobyli w sobotę wieczorem ciało mężczyzny.

Białostockie: Poszukiwany jest 55-letni mężczyzna, który wypadł z łodzi na Jeziorze Rajgrodzkim w trakcie wykonywania manewru skręcania. Akcja z udziałem strażaków, nurków, policjantów (wykorzystano także sonar i dron) prowadzona była w sobotę i w niedzielę. Prowadzący łódź nie miał na sobie kapoka.

Jeśli więc czytelniku (wodniku, pływaku, wędkarzu), młodzieńcze lub dojrzały osobniku przeczytałeś przytoczone na wstępie ostrzeżenia RCB, uśmiechnąłeś się z wyższością, machnąłeś ręką i zamierzasz je zignorować, to... ty jesteś anomalią. Nie idź tą drogą!

Cóż więcej możemy ci powiedzieć: RCB, i niżej podpisany.

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 21 czerwca 2022 r.

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl