Bitwa pod Usnarzem Górnym

Minęło 100 lat od wojny polsko-bolszewickiej, dokładnie – 100 i jeden rok, jak na przedmieściach Warszawy nasze wojsko w decydującym boju odparło atak bolszewików spod Warszawy.

Tym samym ocaliliśmy całą Europę (czyli obecną Unię Europejską) od komunizmu. Nie wiem czy rzeczywiście tak było naprawdę, ale przytaczam to stwierdzenie za wybitnymi patriotami – historykami.

Ba, żeby tylko Europę... Kilka dni temu jeden z nich, b. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz z pełnym przekonaniem głosił w rządowym radiu, że nie chodziło tylko o Europę, ale o… cały świat.

Wprawdzie Macierewicz nie rozwinął tego wątku i nie wskazał w jaki sposób miałby nastąpić ten podbój świata przez bolszewików, ale jest pewny, że (bitwa warszawska) „spowolniła ekspansję sowietyzmu na świat i sprawiła, że można było przygotować się do walki z tą wielką zarazą, która wciąż przecież trwa.”

Wielka zaraza, która wciąż trwa… No, ale przecież hierarcha polskiego Kościoła katolickiego i specjalista od wszelkich zaraz, arcybiskup Marek Jędraszewski widzi to inaczej: „Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły. Nie czerwona, ale tęczowa…". No to kto tu ma rację?

Chyba jednak Antonii Macierewicz, bo oto 100 lat później nasza wschodnia granica znów została zaatakowana przez nowych bolszewików, którzy chcą wtargnąć na nasze ziemie, niosąc z sobą… no właśnie – nie wiadomo co? Obcą religię, ideologię, terroryzm, choroby i zarazki...? I znów trzeba walczyć.

Wróg nadciąga z tej samej strony co wiek temu, dokładnie z terytorium Białorusi, która przerzuca ludzi z krajów mocno oddalonych i obcych nam kulturowo na granicę polską (ale także litewską i łotewską). Czy chodzi o to samo, co wtedy? Wejść do Usnarza Górnego, a następnie opanować całą Europę?

Bodajże Karol Marks stwierdził jako pierwszy, że fakty historyczne powtarzają się dwukrotnie: raz jako tragedia, drugi raz jako farsa. Obserwując bitwę pod Usnarzem Górnym jestem skłonny przyznać, że coś w tej teorii jest na rzeczy. Sytuacja tam panująca ma wiele z farsy i groteski, ale stronom bezpośrednio w niej uczestniczącym: przybyszom oraz polskim służbom granicznym wcale nie jest do śmiechu. Nie wiem jak Białorusinom.

Pierwszy „oddział szturmowy”, 32–osobowy, w tym cztery kobiety, 14-letnia dziewczynka i kot afgański zostali podwiezieni samochodami wynajętymi przez prezydenta Łukaszenkę na granicę polsko-białoruską, do lasu w okolice wsi Usnarz Górny. Stamtąd mieli dokonać najazdu na Polskę. Całą tę „inwazję” podobno obserwują, tworzący drugą linię ataku, ukryci cokolwiek w krzakach, żołnierze białoruscy.

Naprzeciw nich wyszły uzbrojeni po zęby polscy pogranicznicy i żołnierze. Utworzyli  kordon, przez który nie ma prawa prześliznąć się żaden uchodźca, migrant, terrorysta, talib* (*niepotrzebne skreślić). Na dodatek również od strony Polski nikt nie może zbliżyć się do przybyszów: żadna wicemarszałkini Senatu, lekarka, tłumaczka, przedstawiciel organizacji charytatywnej „Ocalenie” czy posłowie (ci ostatni zostali wyzwani przez ministra Mariusza Błaszczaka „pożytecznymi idiotami”). A wszyscy oni twierdzą, że kierowani zwykłą ludzką wrażliwością, oraz przepisami Konwencji Genewskiej (która określa jak postępować w takich przypadkach), chcą skontaktować się z okupującymi granicę przybyszami i dowiedzieć się czy nie potrzebują pomocy lekarskiej, sanitarnej, prawnej. Służby graniczne, mocno zamaskowane, milczące i nie nawiązujące kontaktu wzrokowego, każdą próbę takiego kontaktu głosowego „pożytecznych idiotów” z koczującą grupą przychodźców zagłuszają natychmiast rykiem odpalanych samochodów i przeraźliwymi sygnałami.

Cała ta dziwaczna wojna w obronie naszej wschodniej granicy trwa już od ponad dwóch tygodni. Jaki będzie jej koniec? A drugie pytanie jest takie: czy perfidne postępowanie prezydenta Łukaszenki, który z zemsty na Polsce i Unii Europejskiej podrzuca na granicę ludzi biednych, zdesperowanych, szukających lepszego życia w Europie ma usprawiedliwiać bezduszne wobec nich postępowanie naszych służb granicznych, szerzej – polskiego rządu?

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 24 sierpnia 2021

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl