Kot inwazyjny

W ubiegłym tygodniu do kolekcji przykrych informacji, którymi jesteśmy zewsząd bombardowani doszła jeszcze jedna – kot polski jest IGO!

Kot jaki jest, każdy widzi… Poczciwe kocisko, polski mruczek narodowy, nasz kochany sierściuch okazał się być... Inwazyjnym Gatunkiem Obcym. Czyli jest jak norka amerykańska, jenot, szop pracz, czy stonka ziemniaczana.

A jak twierdzą naukowcy, gatunki inwazyjne, zarówno należące do fauny jak i flory, są jedną z głównych przyczyn spadku różnorodności biologicznej i wymierania rodzimych gatunków.

Z tego powodu Instytut Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk zdecydował się wpisać kota na listę gatunków inwazyjnych. PAN zwraca uwagę, że ten zwierzak ma bardzo destrukcyjny wpływ na populację ptaków oraz mniejszych zwierząt.

Ta wiadomość spadła na kociarzy jak grom z jasnego nieba. Czyli co? Zakaz posiadania, ograniczenia w „obrocie” kotami, hodowanie ich w niewoli, w klatkach lub na uwięzi?

Na szczęście informacja ta została szybko zdementowana przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska, której, jako organowi administracji państwowej, powierzono stanowienia prawa w tym zakresie, czyli m.in. sporządzanie listy IGO. GDOŚ nie uważa kota za gatunek inwazyjny i nic nie wskazuje, żeby miało to nastąpić w najbliższym czasie. Właściciele kotów domowych nie są więc zobowiązani do podejmowania działań wskazanych w ustawie o gatunkach obcych – nie muszą uzyskiwać zezwoleń na ich przetrzymywanie. Kot domowy może też być legalnie, bez stosownych zezwoleń, sprzedawany i kupowany. Może też wychodzić na dwór (na pole). Ale… Nie da się ukryć, że kot domowy może stanowić poważne zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących w środowisku przyrodniczym, zwłaszcza dla ptaków. Dlatego nie powinien być wypuszczany przez właścicieli na zewnątrz bez odpowiedniego nadzoru. Tyle GDOŚ. Natomiast głos PAN, to tylko... opinia naukowa nie niosąca za sobą  żadnych skutków prawnych.

Kociarze odetchnęli, ale na jak długo? Bo mamy teraz ciekawą sytuację – konflikt nauki z prawem. Zresztą nie jedyny w naszym kraju.

Przez media, tradycyjne i społecznościowe przetoczyła się burzliwa dyskusja. Odezwali się kociarze, którzy ostro zaprotestowali przeciwko zamachowi na wolność ich podopiecznych. Oberwało się naukowcom.

Miłośnicy przyrody zwracają uwagę na spustoszenia, jakie czynią koty (zarówno te posiadające właścicieli, jak i zdziczałe) w środowiskach ptasich. Szczególnie w okresie wylęgu. Na to kociarze: Ale nasi podopieczni walczą również ze szkodnikami, bo inaczej, jak kiedyś króla Popiela zeżarły by nas myszy i inne gryzonie.

Ktoś zwrócił uwagę, że samo nazwanie kota „obcym gatunkiem inwazyjnym” może być wykorzystywane i stać się orężem dla ludzi, którzy nie cierpią tych zwierząt. A już mamy liczne przykłady okrutnego traktowania kotów, choćby bezwzględnego rugowania ich z ogródków działkowych czy piwnic. Opowiada o tym np. Izabela Kozieł z prozwierzącej organizacji Pet Patrol, która ma za zadanie pomóc zwierzętom pokrzywdzonym przez człowieka oraz zwierzętom bezdomnym. – PAN ma być może dobre intencje, ale może spowodować coś złego dla tych zwierząt – uważa pani Izabela.

Jak twierdzi, zarówno jej fundacja, jak i wiele podobnych przyczynia się do tego, by koty, którymi oni „obracają” były zwierzętami... niewychodzącymi z domu. Zastrzega, że trzeba jednak brać pod uwagę przypadki tych mruczących czworonogów, które już ileś lat spędziły na wolności. One nadal mają silną potrzebę swobodnego poruszania się.

No właśnie, tu jest pies pogrzebany... Jak kota pomieszkującego ze swoim właścicielem w domu z ogródkiem, za miastem, na wsi, w dzielnicach domków jednorodzinnych uczynić „zwierzęciem niewychodzącym z domu”?

Na koniec. Czy rzeczywiście kot polski jest inwazyjnym gatunkiem obcym? Owszem, ale stało się to ok. 9 tys. lat temu. Rodzimym gatunkiem w naszym kraju jest żbik polski, który wprawdzie krzyżuje się z kotami domowymi, ale od którego nasze koty nie pochodzą. Przodkiem wszystkich kotów domowych na całym świecie jest żbik afrykański – kot nubijski. Ale nawet w Afryce kot domowy wypuszczony na wolność nie byłby już w swoim ekosystemie. To dziś bowiem całkiem inne zwierzę, zmienione przez udomowienie. Nieodzownym elementem tego udomowienia jest jego charakter: stosunek do człowieka, ciekawość świata, itd. No i to, o czym mówią panowie z PAN – instynkt polowania.

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 19 lipca 2022 r.

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl