Mur i zatruta fala

Wygląda na to, że nie mamy bezpiecznych granic ani na wschodzie, ani na zachodzie. Ktoś (coś) ciągle atakuje nas podstępnie.

W końcu ub. roku na granicy z Białorusią pojawili się migranci z biednych lub ogarniętych wojną krajów, oddalonych od Polski o tysiące kilometrów. Przez Białoruś, przy pomocy tamtych służb granicznych chcieli wtargnąć do naszego bogatego kraju. Ale nasz rząd najpierw wysłał przeciwko nim wojsko, a potem zbudował mur. Wysoką na 5 metry i długą na ok. 200 km zaporę na granicy, która ma zatrzymać każdego obcego, szczególnie gdy ma inny niż nasz odcień skóry. Mur to autorski pomysł ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Nie wiadomo jeszcze jaka będzie jego skuteczność, ale na razie wygląda imponująco - taka polska karykatura muru chińskiego.

A teraz na zachodzie...W  koryto Odry ktoś wpuścił nam tak mocną truciznę, że ryby natychmiast obracają się do góry brzuchami, a ptaki padają jak kawki. Czy ktoś chciał zatruć stosunki polsko-niemieckie? I zaczął od rzeki granicznej?

Pierwsze martwe ryby mieszkańcy nadodrzańskich miejscowości, głównie wędkarze, zauważyli w okolicach Oławy 26 lipca. Natychmiast, spontanicznie rozpoczęli wybieranie i utylizacje śniętych ryb. Zawiadomili o tym stosowne służby. Mobilizowały się kolejne koła wędkarskie i wolontariusze, ostrzegano się wzajemnie o zatruciu kolejnych miejscowości położonych nad rzeką.

Nasz rząd na taką sytuację nie był przygotowany. Uśpione było ministerstwo klimatu i środowiska złożone głównie z funkcjonariuszy partyjnych Zbigniewa Ziobry, czujności nie wykazały podległe mu PGW Wody Polskie i inne instytucje odpowiedzialne za ochronę środowiska. Żadna z nich w porę nie zareagowała na sygnały mieszkańców nadodrzańskich województw. Dopiero kiedy śmiercionośna fala zbliżała się do piastowskiego Szczecina, miasta w którym europoseł Joachium Brudziński organizuje corocznie letni wypoczynek swojemu prezesowi, rząd zaczął gorączkowe działania. 11 sierpnia nad Odrę został wysłany Jacek Ozdoba, wiceminister, który zna się na wszystkim (nota bene poseł ziemi ciechanowsko-płockiej). Oburzeni mieszkańcy, wędkarze, ekolodzy, którzy przyszli poskarżyć się na opieszałość służb i dowiedzieć się w jaki sposób będzie ratowana ich rzeka, kiedy zobaczyli wiceministra przy mikrofonie (w białej koszuli z podwiniętymi rękawami)– zdębieli. Ktoś jęknął: - Nie! Tylko nie Ozdoba..! Ja go widzę codziennie w telewizji...

Wiceminister rzeczywiście niewiele miał do powiedzenia merytorycznie, poza zapewnieniem, że sprawcy zatrucia zostaną ukarani.

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa odezwało się dopiero 12 sierpnia, kiedy pierwsza śnięta ryba pojawiła się w Szczecinie. Na komórki rozesłano ostrzegawcze SMS-y zakazujące mieszkańcom korzystania z wody rzecznej, łowienia  i spożywania ryb, kąpieli i uprawiania sportów wodnych. Słowem -mur nad brzegiem Odry.

Tego dnia zareagował też premier Morawiecki, który najpierw na Twitterze wyraził swoje oburzenie zaistniałą sytuacją, a potem zdymisjonował prezesa Wód Polskich i głównego inspektora ochrony środowiska. Wiceminister MSW Maciej Wąsik do oczyszczania Odry ze martwych ryb delegował strażaków z PSP,  a minister Błaszczak obiecał, że przyśle nad rzekę wojsko.

Tymczasem odkrywane są kolejne ławice martwych ryb. Znaczy to, że trująca substancja nadal płynie i co gorsza - nie rozpuszcza się w wodzie. Władze niemieckiej Brandenburgii poinformowały, że w próbkach pobranych przez ich służby znalazły się związki rtęci. Kolejne badania wykazały stężenie soli.

Do tej (pierwszej) informacji odniosła się doktor Alicja Pawelec, hydrobiolog, specjalistka do spraw ochrony wód: - Jeżeli faktycznie jest to rtęć - czekamy na potwierdzenie - to mówimy o martwej rzece. To jest koniec ekosystemu Odry, jaki do tej pory znaliśmy. To jest wytrucie całego życia w tej rzece. To kwestia dziesięcioleci, żeby ten ekosystem choć trochę się odbudował - oceniła.

Brzmi to naprawdę ponuro...

RYSZARD MARUT
Ciechanów, 16 sierpnia 2022 r.

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl