Na granicy kosmosu

Uff, to była niedziela... 11 lipca 2021… Po południu krótka kosmiczna wyprawa, tam i z powrotem, brytyjskiego miliardera Richarda Bransona (wraz z pięcioma innymi osobami), a wieczorem galaktyczny futbol w wykonaniu Włochów i Anglików na londyńskim stadionie Wembley. Wydarzenia międzygwiezdne.

Lot w kosmos, a właściwie do granicy między ziemską a nieziemską atmosferą był o tyle znaczącym wydarzeniem, że oto spełniają się na naszych oczach marzenia pokoleń marzycieli – oderwać się od ziemi i polecieć w stronę gwiazd, nieba, w kosmos… Teraz wystarczy tylko to odpowiednio wcześniej zaplanować, zgłosić się do przewoźnika,  zapłacić, i już. No, może nie wszyscy polecą od razu: najpierw miliarderzy, potem milionerzy, a dopiero za jakiś czas my, mniej zarabiający. Ale faktem jest, że rozpoczęła się era komercyjnych lotów w kosmos.

Mecz finałowy mistrzostw Europy był godnym zwieńczeniem trwającego miesiąc widowiska ekscytującego setki tysięcy, jeśli nie milionów ludzi. Futbolu przez duże F.

Zaskakujących wyników, wędrówek drużyn „od piekła do nieba” (albo na odwrót), huśtawek emocji kibiców, narodzin jednych gwiazd i spadanie innych. Ostatecznie po fantastycznym widowisku, dogrywce i pełnych dramaturgii rzutach karnych, zwycięstwo przypadło w udziale Włochom, a wielu polskich fanów futbolu obserwujących w telewizji ten mecz w niedzielną noc (w tym piszący te słowa) miało poważny dylemat – z kim się cieszyć, z kim się smucić… Zostańmy więc przy twierdzeniu, że wygrał futbol.

Zanim na Wembley rozbrzmiały hymny Włoch i Anglii, rakietoplan (zapamiętajmy to słowo) sfinansowany przez koncern Virgin Galactic osiągnął granicę między atmosferą ziemską i kosmosem. Wcześniej statek matka - VMS Eve wystartował z portu kosmicznego (kolejne nowe określenie) w Nowym Meksyku i wyniósł VSS Unity na wysokość około 16 kilometrów. Tam rakietoplan odczepił się od matki i popędził sam z prędkością około 3700 kilometrów na godzinę, do wysokości około 90 km nad Ziemią.  Załoga i pasażerowie spędzili w stanie nieważkości około czterech minut, po czym statek zaczął schodzenie i bez problemu wylądował w tym samym miejscu. „Zawsze byłem marzycielem. Moja mama uczyła mnie, by nigdy się nie poddawać i sięgać gwiazd” – napisał na Twitterze zachwycony swoją podróżą biznesmen. A na konferencji prasowej po powrocie dodał: „Wyobraźcie sobie świat, w którym ludzie z każdego miejsca na Ziemi mieliby równy dostęp do kosmosu. Witajcie u zarania nowej ery kosmicznej!” Dodajmy, że Branson, 71-letni szef koncernu Virgin Galactic uprzedził swoją wycieczką innego miliardera Jeffa Bezosa, który planował to samo zrobić 20 lipca.

Włosi szaleją z radości, Anglicy płaczą… Takie obrazki widzieliśmy tuż przed północą w niedzielę na londyńskim stadionie. Stało się tak zaraz po obronionym przez niesamowitego włoskiego bramkarza Gianluigiego Donnarummę karnym. A więc jest 3:2 dla Włoch (po dogrywce było 1:1), i to oni zostają mistrzami Europy. Anglicy znów bez trofeum, a wydawało się, że wszystko im sprzyjało: błogosławieństwo królowej, książęca para na trybunach, nawet pogoda -typowo angielski deszcz, który zawitał na Wembley od początku meczu. Ale piłkarski kosmos jest nieodgadniony.

Finałowy mecz, włoscy i angielscy piłkarze nie zawiedli swoich trenerów i nas, kibiców. Nie zawiódł też siebie i swoich ludzi Richard Branson. Wszyscy znaleźliśmy się w niedzielę 11 lipca na granicy kosmosu.

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 13 lipca 2021 r.