Serce do walki, medal na tacy

W weekend zgasł ogień olimpijski w Tokio i zakończyła się huśtawka nastrojów, która miotała polskimi kibicami, niczym para Włodarczyk – Nowicki kulą przyczepioną do drutu. Była radość w pierwszych dniach po inauguracyjnych pojedynkach naszych tenisistek i tenisistów, ale zaraz po tym przygnębienie, jak kolejno odpadali: Iga Świątek, Magda Linette, Hubert Hurkacz oraz mix i debel.

Radości nie przysporzyły nam, tracące swoje szanse medalowe szpadzistki, po nich 3-osobowi koszykarze oraz plażowi siatkarze. I wielu, bo polska ekipa liczyła ponad 200 sportowców!

Gorycz pierwszego tygodnia kibicowania osłodziły nieco srebrne wioślarki, potem kajakarki, a euforia wystrzeliła po złocie sztafety damsko-męskiej (mix biegowy to nowość na olimpiadzie). Rozkręcali się siatkarze, wobec których mieliśmy medalowe oczekiwania, jak się potem okazało płonne. Ale potem nastały znów dni posuchy… Coś zmieniło się na lepsze, gdy na bieżnie i rzutnie weszli lekkoatleci: młociarki i młociarze, kulomioci, biegaczki i biegacze. Pozłociło i posrebrzało. Huśtawka z emocjami jeszcze wielokrotnie szybowała w górę i opadała na dół. Kto najbardziej uradował, kto rozczarował i zasmucił kibiców? Z tym pierwszym nie ma problemu, natomiast proponuję żeby o rozczarowaniach wypowiadać się z większą wstrzemięźliwością. Oczywiście każdy może mieć swoje zdanie, ale niekoniecznie musi je wyrażać głośno, bo łatwo się wymądrzać, siedząc wygodnie w fotelu i sącząc napój koloru herbacianego. Jedno jest pewne - największy zawód, smutek czy złość kibica, jest nieporównywalny z emocjami, które targają sportowcem po przegranych zawodach.

Ostatecznie biało-czerwoni wrócili z Tokio z 14 medalami, w tym czterema złotymi. To wynik porównywalny z olimpiadą w Sydney w 2000 roku. Najwięcej medali zdobyli lekkoatleci – 9. dało to nam 17 miejsce w klasyfikacji medalowej. I znów trudno ocenić – dobrze to czy powinno być lepiej.

To może zajmijmy się czym innym. Zwrócili państwo uwagę czym Tokio 2020 różniło się od poprzednich igrzysk olimpijskich? Sposobem nagradzania najlepszych. Otóż zdobywcy medali sami wieszali je sobie na szyjach, które uprzednio podano im na tacy. To oczywiście miało swoje uzasadnienie sanitarne, bo w Japonii epidemia koronawirusa jest wciąż w natarciu. Ale równocześnie był w tym jakiś symbol: tylko ja wiem ile kosztował mnie ten medal, więc mogę sam się nagrodzić.
Zwróćmy uwagę na sportowców, którzy wywalczyli medale olimpijskie na igrzyskach, na których mogli się w ogóle nie znaleźć. Zamiast przygotowywać się do zawodów, planowo i systematycznie budować formę, musieli walczyć z poważnymi chorobami i kontuzjami, które wykluczały uprawianie sportu na takim poziomie. Paradoksalnie pomógł im covid i przełożenie terminu igrzysk o rok. Oto Anita Włodarczyk, najbardziej utytułowana polska sportsmenka, która olimpijskie złoto zdobyła po raz trzeci. Jeszcze rok temu przechodziła poważne operacje kolana. A co znaczy taka operacja, w tym miejscu u młociarki, nie trzeba wyjaśniać.
Albo Maria Andrejczyk, srebrna medalistka w rzucie oszczepem, która w ub. rokuwalczyła z nowotworem, miała też operacje barku (bark u oszczepniczki to...najważniejsza część ciała).

Na przełożeniu olimpiady w Tokio zyskał też zapaśnik, brązowy medalista Tadeusz Michalik. W lutym ubiegłego roku wykryto u niego wadę serca. Musiał się poddać  dwukrotnie operacji, ale wszystko przebiegło pomyślnie. Serce, organ najważniejszy do życia człowieka, ale, jak się okazuje - również do walki zostało uratowane.

Jedna z naszych srebrnych medalistek w sztafecie kobiet na 400 m, Małgorzata Hołub-Kowalik też uważa, że serce jest najważniejsze do zwycięstwa, zdobycia medalu, pobicia rekordu. Po kapitalnym biegu, w którym poprawiła swoją życiówkę i walnie przyczyniła się do sukcesu sztafety, tak na gorąco komentowała swój wyczyn: „Trener powiedział, że jeśli mięśnie odmówią posłuszeństwa, to mamy biec sercem i urywać każdy centymetr, bo to może mieć przełożenie na mecie. I tak zrobiłyśmy…”

RYSZARD MARUT

Ciechanów, 10 sierpnia 2021

ul. Ściegiennego 2
06-400 Ciechanów
tel/fax: (23) 672 34 02
e-mail: sekretariat@ciechpress.pl