Wyprzedzić leśników

Co roku w okolicach Międzynarodowego Dnia Lasu wybucha w kraju wielkie oburzenie w związku z wielkim wiosennym rżnięciem lasu.

W rozmowach towarzyskich, wpisach na mediach społecznościowych (ilustrowanych zdjęciami zrębów i wielkich sagów drewna), w doniesieniach do redakcji, w skargach do urzędów mówi i pisze się o niespotykanej dotychczas skali wyrębu całych kompleksów leśnych: „Tną na potęgę, żadnych hamulców”, „Tylko jak najwięcej pozyskać drewna, wywieźć i sprzedać”, „Człowiek wraca do swojego lasu, a tam same pieńki”. Są nawet takie: „Ludzie, spieszcie się kochać lasy, tak szybko odchodzą”.

Takich wpisów (z całego kraju) można znaleźć na wielu portalach setki, jeśli nie tysiące, niektóre nie nadają się do cytowania. Piszą spacerowicze z różnych stron kraju, biegacze, którzy od lat przemierzali te same urocze dukty, rowerzyści, którzy już wiosną zdążyli odwiedzili swoje ulubione trasy, mieszkańcy „osiedli pod lasem”. Wiele z nich stanęło zdumionych i przerażonych – co się stało z moim lasem!
Sam byłem w ubiegłym tygodniu świadkiem dewastacji ponad stuletniej dąbrowy w nadleśnictwie Jabłonna. Odstraszające tablice z przekreślonym człowiekiem zakazywały wstępu do lasu z powodu „wycinki i zrywki”. A moi znajomi donieśli mi o wielkim rżnięciu Lasów Lekowskich pod Ciechanowem.
Oburzenie, złość, żal… Skierowane w stronę leśników, kierownictwa Lasów Państwowymi, do rządu. Oskarża się ich, że traktują nasze wspólne bogactwo, jak zwykły tartak, albo „plantację desek”. Leśników podejrzewa się, że zależy im głównie na premiach za wykonanie planu wycinki, a nie dbanie o to, aby las przeżył nas. Rząd - że wyprzedaje na wielką skalę drewno z naszych lasów całej Europie, aby pokryć dziurę budżetową.
W pamięci społecznej żywe są obrazki sprzed kilku lat z Puszczy Białowieskiej, gdzie wybuchła wojna między leśnikami (popieranymi przez kontrowersyjnego ministra Jana Szyszkę), a ekologami i zwykłymi miłośnikami lasu. Gdy rozpoczęto tu wielką wycinkę lasów świerkowych zarażonych kornikiem drukarzem, spotkało się to z protestami ekologów, łącznie z blokowaniem zrębów. Doszło do użycia sił straży leśnej i policji. Miałem okazję być wtedy w puszczy świadkiem jednej z takich akcji. Było to przykre i upokarzające dla obydwu stron. Ale wydaje mi się, że większa wina leżała po stronie leśników. To oni powinni przygotować klimat społeczny, oni powinni uświadamiać i przekonywać, rozładować złe emocje. Umożliwić wszystkim chętnym (w stosownym czasie i zorganizowanej formie) odwiedzenie tych obszarów leśnych, które mają być wycinane  i wysłuchanie rzeczowych wyjaśnień - dlaczego tak należy zrobić. Niestety zabrakło tego wówczas w nadleśnictwach puszczańskich, brakuje i teraz w innych regionach. Zamiast tego jest lekceważenie głosów obrońców lasów, poczucie wyższości (i mądrości) niektórych urzędników i leśników. Niektórzy funkcjonariusze leśni zachowują się tak, jakby byli właścicielami lasów i nie muszą się liczyć z opinią społeczną. Otóż muszą!
Ostatnio służby prasowe niektórych dyrekcji regionalnych lasów państwowych próbują jakoś tłumaczyć działalność swojego „przedsiębiorstwa”. Np. rzeczniczka prasowa RDLP w Toruniu Honorata Galczewska twierdzi, że „pozyskanie surowca” odbywa się na „zasadach trwale zrównoważonej gospodarki leśnej”.
– Wycinka to nie jest tylko zrąb – twierdzi rzeczniczka. Wycinka jest też formą pielęgnacji drzewostanu./…/ Drzewostan potrzebuje takich zabiegów pielęgnacyjnych. Usuwamy wtedy gorsze, połamane, chore. Przyroda zrobiłaby dokładnie to samo, leśnicy naśladują ją i nieco wyprzedzają w jej działaniach.
No, żeby tak było…
Tymczasem powstał społeczny ruch i specjalna strona ratujmy stare lasy. Chodzi o trwałe wyłączenie minimum 15 proc. polskich lasów z wycinek. „Stare lasy, to dom tysięcy gatunków grzybów, zwierząt i roślin i nasz największy naturalny sprzymierzeniec w walce z kryzysem klimatycznym. Lasy pomagają usuwać z atmosfery nadmiar dwutlenku węgla, a najlepiej robią to lasy, które już mamy, a nie leśne uprawy sadzone na zrębach. Stare lasy przechowują olbrzymie ilości węgla i chronią nas przed skutkami kryzysu klimatycznego, które odczuwamy już teraz. Dlatego musimy je chronić”-- czytamy w deklaracji ruchu.
Musimy. I jeszcze – wyprzedzić leśników.

Ryszard Marut

Więcej felietonów na www.ryszardmarut.wordpress.com